niedziela, 10 sierpnia 2014

Epilog

Oliwia:
 
Wszystko toczy się dalej...Wszystko,tak wszystko.
-Mario zachowujesz się jak jakiś bandyta!Porywasz mnie!
Jeszcze do worka?!No ja pierdole,co Tobie na łeb pierdoło?!
-8 luty co Tobie to mówi?!
-Rocznica...nic dla Ciebie nie kupiłam...kurwa
-Dla mnie wystarczy,że tu jesteś razem ze mną.I stworzyliśmy
piękną rodzinę.
-Mario,bo jest taka ważna sprawa...
-Jesteśmy na miejscu,chodź do pokoju-udaliśmy się do hotelu.
Pokój 802-jak słodko ^^
-Co chciałaś mi powiedzieć...
-Mario...,bo tak wyszło że na dwójce dzieci się nie skończy.
Jestem w ciąży i to jest chłopczyk.
-No to więcej do kochania będzie dla mnie.
-Tak jak było z Leą i Victorem-pokiwałam palcem.
-Zrób dla mnie wyjatek..
-No nie wiem....
 
Jakiś czas później...
 
Szczęśliwa rodzina z trójką dzieci.
Lea poszła w mamy ślady,Victor w taty,a Maciek zaskoczył
nas najbardziej.Poszedł w drugie ślady mamy.Tenis.
No cóż co dobre szybko się kończy.
Tak o to prezentuje się rodzina państwa Goetze.

czwartek, 24 lipca 2014

Dwudziesty dziewiąty :(

Oliwia:
 
Czas minął bardzo szybko.Właśnie dzisiaj zostanę panią Goetze.
Cała rodzina,przyjaciele,reprezentacja no i pedofil Fabian ;).
Cudownie.Za 2 miesiące ma przyjśc na świat nasz synek i córeczka.
Jak to Igła stwierdził:"masowa produkcja w państwa Goetze".
A z Iwonką to co było?Mniejsza.Ubrana w swoją wymarzoną suknię,stałam
przed ołtarzem i właśnie ślubowałam miłoś,wierność i te inne bajery.
Nadszedł moment pocałunku.Mario nie miał z tym problemu. ;)
No i trzeba imprezę zacząć!Oczywiście mistrz parkietu Oliwia i wojtek
No przecież to oczywista oczywistość!
Gdzieś tak o 1 w nocy wróciliśmy do domu.Gdy Mario przeniósł mnie przez próg
zabolał mnie cholernie brzuch.No nie teraz.
-Ała...Mario postaw mnie-tylko tyle wydusiłam z siebie
-Oli jedziemy do szpitala chodź...
-Daj mi sie przebrać Mario-poszłam i ledwo co dałam radę.
Pojechaliśmy do szpitala i co się okazało.Rodzę.
Tak....najepiej.Cały ten "zabieg" zniosłam...
Wymęczona leżałam na łóżku i spoglądałam na nasze maleństwa...
Tego widoku nigdy nie zapomnę.
 
Mario:
SIedziałem,siedziałem i czekałem aż Oliwia urodzi.
To były najgorsze trzy godziny!!Żony nie zobaczysz.
Dzieci też,to cholera co masz robić...No ja nie mogę.
-Panie Goetze,pańska żona chce kogoś panu przedstawić.
Alleluja!Ludzie ile można czekać.
-Mario...-nie czekał na jej dalsze słowa,pocałowałem ją i od razu spojrzałem na dzieci.
Synek po tatusiu-jakby inaczej,córeczka po mamusi.
-To co jak nazwiemy chłopczyka?-spytałem
-Victor,a dziewczynkę Lea...
-Piękne imię jak jej mama!-dostało się,ale dla niej zniosę wszystko-To co
wysyłamy wszystkim?
-No dobra,wrzucaj zdjęcia na fanpag'a Twojego,hotki czekają!
-Ty jesteś moją największą hotką-Oliwia była zalogowana i....
-NIE MASZ POLUBIONEGO MOJEGO FANPAGE'A?!SZCYT BEZCZELNOŚCI!
Dzieci zaczęły płakać.Brawo Mario,dobry przykład im dajesz...
-Mario to nie moja wina,jak chcę polubić to ty masz ochotę!
Co ja Tobie na to poradzę.Jak nie to,to jesteś głodny!
-Też Cię KOCHAM!-pocałowałem ją w policzek,a ona sięzarumieniła.
-Tak słodko wyglądasz...-stwierdziła,dy trzymałem dzieci na rękach.

Dwudziesty ósmy

Mario:
 
Wróciłem spowrotem do Oliwii.Zdziwiona była moim zachowaniem,
no ale widać było jak ten lekarz się do nie ślnił.
Normalnie skopał bym mu tyłek,ale się powstrzymałem.
-Mario?Co to do jasnej cholery było?-spytała,ojj będzie ciężko.
-Nie widziałaś?Jak się ślinił na Twój widok?-ospowiedziałem pytaniem na pytanie
no,ale...
-Czy Ty Mario Goetze jesteś zazdrosny?-uśmiechnęła się
-No o moją przyszłą żonę mam być o co zazdrosny.
-Kto powiedział,że za Ciebie wyjdę.Kto powiedział,że to Twoje dziecko?
No kobieto dowaliłaś z grubej rury.I już pewne przeczucia.
-Oliwia...czy to na pewno moje dziecko?-spytałem z niedowierzaniem
-Taak!To Twoje dziecko!
-Sypiałaś z kimś oprócz mnie?-spytałem,wiedziałem,że to nie komfortowe
rozmawiać o sprawach łóżkowych.
-Nie...-ledwo co dosłyszałem jej słowa.
-Dobra idę po wypis-powiedziałem i wyszłem.
Oczywiście rodzice,Kuba i inni się pytali co z nią,a ja na to:
-Mario zostanie ojcem!!!-krzyknąłem z radości i wypiąłem dumnie pierś.
 
Oliwia:
 
Już wiwatowanie.Zostanę mamą.Zajebiście.
Miałam inne plany na swoje życie,ale jak go poznałam
moje życie zmienniło się.Pozytywnie?No oczywiście.
Tak to bym siedziała i nic nie robiła,a teraz mam PRZYSZŁEGO KOCHAJĄCEGO
MĘŻA.Choć boję się,że Mario będzie robił problemy.
No,ale raz kozie śmierć...
-To co witam moją przyszłą córkę-powiedziała mama Mario.
-A my szwagierkę-Boże musiałam na Fabiana trafić,serio?
Niech mnie pochowają.On mi dziecko zdemoralizuje...
-Mario!Mario!Mario!Weź ode mnie Fabiana,bo on dziecko zaraz zdemoralizuje.
-Ojj....nie przesadzaj-powiedział-Kto na chrzestnego?
-Eeee...Wojtek?-powiedziałam
-Czemu nie ja?-spytał zakładając ręce na biodra.
-Bo na chrzestnego nie chcę mieć pedofila?


środa, 18 czerwca 2014

Dzwudziety siódmy

Mario:

Co się mogło jej stać?Przekroczyłem próg drzwi.Zastałem ją podłączoną
do kroplówek.Odwróciła się w moją stronę.
-Hej....-powiedziała cicho
-Powiedz mi co Tobie jest?!-krzyknąłem
-Mario...ja...ja jestem w ciąży
-Jak to?!
-Normalnie,będziesz ojcem!
Nie mogłem wytrzymać.Oliwia jest w ciąży?!
Nie mogę w to uwierzyć...przecież nie jestem gotowy.
Chcę się jeszcze się nacieszyć życiem.
-Który miesiąc?-spytałem nie patrzą c jej w oczy-Który?!
-2 miesiąc....-powiedziała ze łzami w oczach-Ty nie chcesz mieć dziecka?!
Powiedz mi czy chcesz to dziecko?!CHCESZ CZY KURWA NIE CHCESZ?!
-Nie jestem gotowy...
-Dobrze,wyjeżdżam do Wojtka,Michała i Igły!I jeszcze jedno!-rzuciła pierścionkiem
-Co ty odpierdalasz?!Oliwia!Nie jestem gotowy na dziecko po prostu!
-Żarty sobie robisz?!21 lat i on nie jest gotowy!Usunę je i będzie po sprawie.
Jej słowa zabolały.Chce je usunąć,coś mi mówi,że powinienem dać szansę...
-Nie rób tego!Nie rób!Wychowam to dziecko!Jak mi pozwolisz,tylko...
-Tylko co?!-jej oczy zaszły łzami,przeze mnie!
-Tylko ożeń się ze mną...
-No...dobrze...-normalnie wpiłem się w jej usta nie przerywając tej chwili.
Oddała każdy pocałunek,poczułem,że musze się wziąć w garść.


Oliwia:


Jak się czułam?Byłam szczęśliwa,cholernie szcęśliwa.
Musi dorosnąć,przecież wie jak się robi dzieci.
-Mario,Mario,Mario...jedna rzecz.
-Jak słoneczko?-spytał przytulając się do mnie
-Nie obraź się,ale...-spojrzał na mnie
-Czy ty?-wskazał na mnie palcem,
-Jest ciąża i nie ma...-pokiwałam przecząco palcem.
-Oliwiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
-Marioooooooooooooooooooooooooooooo!
Chwilę później lekarz wszedł do środka z uśmiechniętą miną.
-Pan już wie?To Gratuluję!Pani Kubiak...-zaczął
-Pani Goetze...-odchrząknął Mario,"zabiłam" go wzrokiem
-No tak,Pani Goetze...już dzisiaj może pani wyjść.
Mario zachował się trochę chamsko,wypchał lekarza za drzwi nic nie mówiąc.
Podejrzewałam,że coś knuje.


wtorek, 10 czerwca 2014

Dwudziesty szósty

Oliwia:


Niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi.Poszłam otworzyć
a tam stała jakaś dziewczyna.Widać było,że w ciąży.
-Jest Mario?-zszokowało mnie to trochę,ale po chwili przyszedł
-Camill?!Co tu robisz?!Chcesz mnie w dziecko wrobić?!-niewytrzymałam
wzięłam kurtkę i wyszłam.
Jak on mógł?!Nie powiedział mi nic,że miał dziewczynę!
I do tego,że z nią spodziewa się dziecka!
Czułam się oszukana...nagle usłyszałam klakson.
Obróciłam się i...ujrzałam Kamila.
Znowu!Kolejny raz mnie śledził!
-Czego?!-spytałam ze łzami
-Skrzywdził Cię?-chwycił mój podbródek
-Spierdalaj!Myślisz,że wrócę?!Nigdy!-chwycił za nadgarstki
i przyciągnął do siebie.Nic nie mogłam zrobić.
Był silny,za silny,ale on mnie puścił.
Po prostu puścił,wsiadł do samochodu i odjechał.
Czułam się dziwnie jak coś może się stać.
I tak było.Jedyne co pamiętam to to,że leżałam na ziemi i słyszałam
głos Kuby:
-Oliwia!Oliwia!Obudź się!-zamknęły mi się oczy

Mario:

Przypomniała sobie,że byliśmy razem.Szczyt chamstwa!
Dopiero co ja i Oli się pogodziliśmy,a ona wyskakuje z dzieckiem.
-Który to miesiąc?-spytałem
-Piąty...-odpowiedziała lekko speszona,ale zaraz...
PIĄTY!A jak dokładnie pamiętam siedem miesięcy temu się rozstaliśmy.
To nie może być moje dziecko!
-Wyjdź...to nie moje dziecko...
-Ja nie Twoje?!A kogo?!
-Mnie to nie obchodzi!-nagle zadzwonił telefon,był to Kuba.
Opowiedział co się stało.Pojechałem w stronę szpitala
z piskiem opon.Musiałem jak najszybciej tam się dostać.
Niedawno co była cała i zdrowa.A teraz?
Wypadek!To przez tą cholerną Camill!
Wbiegłem do szpitala i szybko pognałem w stronę Kuby.
-Co jej jest?
-Robią badania.Spokojnie Mario.Wszystko będzie dobrze.
Siedzieliśmy tam 1,5 godziny,aż lekarz wyszedł.
-Ktoś bliski jest?-zgłosiłem się,że ja.
-Proszę iść do pani Kubiak.Ona wszystko panu wyjaśni.
Zastanawiałem się co to może oznaczać,byłem kłębkiem nerwów.


Dwudziesty piąty


Oliwia:



Promienie słońca świeciły mi na twarz,więc się obudziłam.

Jak co dzień Mario nie było!

Zaczynam się martwić,co się z nim dzieje?!

Zeszłam na dół zrobić śniadanie,ale kogo tam zastałam?

MOJEGO NARZECZONEGO!

Szlak mnie trafia!

-Panie Goetze na spowiedzi był?

-Nie?A co misiu?-spytał,jak zawsze mówił do nie misiu,kocie...

-Boję się o Ciebie!Cały czas jak się budzę nie widzę Cię.

-Śniadanie samo się nie zrobi!

-Mam rączki i nóżki,kaleką nie jestem!

-A ja o Ciebie dbam i co zabronisz mi?!

No i znowu wyskoczył z tekstem,nie mogę mu się odgryźć.

-Będziesz coś chciał!

-A zobaczysz!

Resztę dnia się nie odzywaliśmy do siebie.

Czyżby ciche dni będą?



Mario:



No i co ciche dni będą?

Ja chcę o nią dbać,troszczyć się a ona co?!

-Oli...-zacząłem

-Co chcesz?

-Bo wiesz ja się za Tobą stęskniłem i..

-Hmmm...

-No bo ten no może jakiś film?

-Niech będzie.

Zaczęliśmy oglądać komedię romantyczną.

Oczywiście popcorn się skończył...nie ma komu iść!

-Oli,popcorn się skończył.

-To idź!

-No proszę...

-Nie,zamknij się i mnie pocałuj no!-zrobiłem to co kazała

No i co chwilę był bardziej zachłanny.

-Brakowało ci co?

-Niee...

-Jak nie?Sama kazałaś!

-No dobra...

Dwudziesty czwarty


Mario:



-Oliwia...czy zostaniesz moją żoną?-wyciągnąłem pierścionek

-Mario..TAK!-wziąłem ją na ręce i mocno przytuliłem

Nareszcie będę miał ją blisko siebie.Nikt mi jej

nie odbierze.

-Kocham Cię!-powiedziała

Pocałowałem ją,ale tą chwilę przerwał dzwonek do drzwi.

Po chwili byłem na dole,a przed drzwiami stali chłopacy.

-SIEEEEEEMA!

-Hej!

-Najlepszego Mario!Nie przeszkadzamy?

-Nie wcale..-wpuściłem ich

-Mar...

-Nie mówiłeś,że masz gościa.

-No,bo to nie jest gość znacie Oliwię.Od dzisiaj jest moją narzeczoną.



Oliwia:



-To ja pójdę do pokoju wy świętujcie.

-Oli...

-Pogadam z Wojtkiem, najlepiej będzie.

Udałam się na górę,przebrałam w piżamę i

położyłam na łóżku.

Włączyłam laptopa i od razu zadzwonił Wojtek.

-STOOOO LAAT!-zaśpiewał z Igła,Miśkiem i Moniką.

-Kochaniutka,co to za pierścionek?-spytał ciekawski Ignaczak

-A zaręczynowy!

-Ty ale na wesele nas zaprosisz?

-Oczywiście-usłyszałam jak chłopaki wychodzą

nareszcie!

-Kończę zmęczona jestem!

Do pokoju wszedł Mario,padnięty padł na łóżko.

-SPAĆ!!

-Branoc!

Od razu po zamknięciu oczu odpłynęłam w krainę Morfeusza.