środa, 18 czerwca 2014

Dzwudziety siódmy

Mario:

Co się mogło jej stać?Przekroczyłem próg drzwi.Zastałem ją podłączoną
do kroplówek.Odwróciła się w moją stronę.
-Hej....-powiedziała cicho
-Powiedz mi co Tobie jest?!-krzyknąłem
-Mario...ja...ja jestem w ciąży
-Jak to?!
-Normalnie,będziesz ojcem!
Nie mogłem wytrzymać.Oliwia jest w ciąży?!
Nie mogę w to uwierzyć...przecież nie jestem gotowy.
Chcę się jeszcze się nacieszyć życiem.
-Który miesiąc?-spytałem nie patrzą c jej w oczy-Który?!
-2 miesiąc....-powiedziała ze łzami w oczach-Ty nie chcesz mieć dziecka?!
Powiedz mi czy chcesz to dziecko?!CHCESZ CZY KURWA NIE CHCESZ?!
-Nie jestem gotowy...
-Dobrze,wyjeżdżam do Wojtka,Michała i Igły!I jeszcze jedno!-rzuciła pierścionkiem
-Co ty odpierdalasz?!Oliwia!Nie jestem gotowy na dziecko po prostu!
-Żarty sobie robisz?!21 lat i on nie jest gotowy!Usunę je i będzie po sprawie.
Jej słowa zabolały.Chce je usunąć,coś mi mówi,że powinienem dać szansę...
-Nie rób tego!Nie rób!Wychowam to dziecko!Jak mi pozwolisz,tylko...
-Tylko co?!-jej oczy zaszły łzami,przeze mnie!
-Tylko ożeń się ze mną...
-No...dobrze...-normalnie wpiłem się w jej usta nie przerywając tej chwili.
Oddała każdy pocałunek,poczułem,że musze się wziąć w garść.


Oliwia:


Jak się czułam?Byłam szczęśliwa,cholernie szcęśliwa.
Musi dorosnąć,przecież wie jak się robi dzieci.
-Mario,Mario,Mario...jedna rzecz.
-Jak słoneczko?-spytał przytulając się do mnie
-Nie obraź się,ale...-spojrzał na mnie
-Czy ty?-wskazał na mnie palcem,
-Jest ciąża i nie ma...-pokiwałam przecząco palcem.
-Oliwiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
-Marioooooooooooooooooooooooooooooo!
Chwilę później lekarz wszedł do środka z uśmiechniętą miną.
-Pan już wie?To Gratuluję!Pani Kubiak...-zaczął
-Pani Goetze...-odchrząknął Mario,"zabiłam" go wzrokiem
-No tak,Pani Goetze...już dzisiaj może pani wyjść.
Mario zachował się trochę chamsko,wypchał lekarza za drzwi nic nie mówiąc.
Podejrzewałam,że coś knuje.


wtorek, 10 czerwca 2014

Dwudziesty szósty

Oliwia:


Niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi.Poszłam otworzyć
a tam stała jakaś dziewczyna.Widać było,że w ciąży.
-Jest Mario?-zszokowało mnie to trochę,ale po chwili przyszedł
-Camill?!Co tu robisz?!Chcesz mnie w dziecko wrobić?!-niewytrzymałam
wzięłam kurtkę i wyszłam.
Jak on mógł?!Nie powiedział mi nic,że miał dziewczynę!
I do tego,że z nią spodziewa się dziecka!
Czułam się oszukana...nagle usłyszałam klakson.
Obróciłam się i...ujrzałam Kamila.
Znowu!Kolejny raz mnie śledził!
-Czego?!-spytałam ze łzami
-Skrzywdził Cię?-chwycił mój podbródek
-Spierdalaj!Myślisz,że wrócę?!Nigdy!-chwycił za nadgarstki
i przyciągnął do siebie.Nic nie mogłam zrobić.
Był silny,za silny,ale on mnie puścił.
Po prostu puścił,wsiadł do samochodu i odjechał.
Czułam się dziwnie jak coś może się stać.
I tak było.Jedyne co pamiętam to to,że leżałam na ziemi i słyszałam
głos Kuby:
-Oliwia!Oliwia!Obudź się!-zamknęły mi się oczy

Mario:

Przypomniała sobie,że byliśmy razem.Szczyt chamstwa!
Dopiero co ja i Oli się pogodziliśmy,a ona wyskakuje z dzieckiem.
-Który to miesiąc?-spytałem
-Piąty...-odpowiedziała lekko speszona,ale zaraz...
PIĄTY!A jak dokładnie pamiętam siedem miesięcy temu się rozstaliśmy.
To nie może być moje dziecko!
-Wyjdź...to nie moje dziecko...
-Ja nie Twoje?!A kogo?!
-Mnie to nie obchodzi!-nagle zadzwonił telefon,był to Kuba.
Opowiedział co się stało.Pojechałem w stronę szpitala
z piskiem opon.Musiałem jak najszybciej tam się dostać.
Niedawno co była cała i zdrowa.A teraz?
Wypadek!To przez tą cholerną Camill!
Wbiegłem do szpitala i szybko pognałem w stronę Kuby.
-Co jej jest?
-Robią badania.Spokojnie Mario.Wszystko będzie dobrze.
Siedzieliśmy tam 1,5 godziny,aż lekarz wyszedł.
-Ktoś bliski jest?-zgłosiłem się,że ja.
-Proszę iść do pani Kubiak.Ona wszystko panu wyjaśni.
Zastanawiałem się co to może oznaczać,byłem kłębkiem nerwów.


Dwudziesty piąty


Oliwia:



Promienie słońca świeciły mi na twarz,więc się obudziłam.

Jak co dzień Mario nie było!

Zaczynam się martwić,co się z nim dzieje?!

Zeszłam na dół zrobić śniadanie,ale kogo tam zastałam?

MOJEGO NARZECZONEGO!

Szlak mnie trafia!

-Panie Goetze na spowiedzi był?

-Nie?A co misiu?-spytał,jak zawsze mówił do nie misiu,kocie...

-Boję się o Ciebie!Cały czas jak się budzę nie widzę Cię.

-Śniadanie samo się nie zrobi!

-Mam rączki i nóżki,kaleką nie jestem!

-A ja o Ciebie dbam i co zabronisz mi?!

No i znowu wyskoczył z tekstem,nie mogę mu się odgryźć.

-Będziesz coś chciał!

-A zobaczysz!

Resztę dnia się nie odzywaliśmy do siebie.

Czyżby ciche dni będą?



Mario:



No i co ciche dni będą?

Ja chcę o nią dbać,troszczyć się a ona co?!

-Oli...-zacząłem

-Co chcesz?

-Bo wiesz ja się za Tobą stęskniłem i..

-Hmmm...

-No bo ten no może jakiś film?

-Niech będzie.

Zaczęliśmy oglądać komedię romantyczną.

Oczywiście popcorn się skończył...nie ma komu iść!

-Oli,popcorn się skończył.

-To idź!

-No proszę...

-Nie,zamknij się i mnie pocałuj no!-zrobiłem to co kazała

No i co chwilę był bardziej zachłanny.

-Brakowało ci co?

-Niee...

-Jak nie?Sama kazałaś!

-No dobra...

Dwudziesty czwarty


Mario:



-Oliwia...czy zostaniesz moją żoną?-wyciągnąłem pierścionek

-Mario..TAK!-wziąłem ją na ręce i mocno przytuliłem

Nareszcie będę miał ją blisko siebie.Nikt mi jej

nie odbierze.

-Kocham Cię!-powiedziała

Pocałowałem ją,ale tą chwilę przerwał dzwonek do drzwi.

Po chwili byłem na dole,a przed drzwiami stali chłopacy.

-SIEEEEEEMA!

-Hej!

-Najlepszego Mario!Nie przeszkadzamy?

-Nie wcale..-wpuściłem ich

-Mar...

-Nie mówiłeś,że masz gościa.

-No,bo to nie jest gość znacie Oliwię.Od dzisiaj jest moją narzeczoną.



Oliwia:



-To ja pójdę do pokoju wy świętujcie.

-Oli...

-Pogadam z Wojtkiem, najlepiej będzie.

Udałam się na górę,przebrałam w piżamę i

położyłam na łóżku.

Włączyłam laptopa i od razu zadzwonił Wojtek.

-STOOOO LAAT!-zaśpiewał z Igła,Miśkiem i Moniką.

-Kochaniutka,co to za pierścionek?-spytał ciekawski Ignaczak

-A zaręczynowy!

-Ty ale na wesele nas zaprosisz?

-Oczywiście-usłyszałam jak chłopaki wychodzą

nareszcie!

-Kończę zmęczona jestem!

Do pokoju wszedł Mario,padnięty padł na łóżko.

-SPAĆ!!

-Branoc!

Od razu po zamknięciu oczu odpłynęłam w krainę Morfeusza. 

Dwudziesty trzeci


Oliwia:



Obudziłam się rano,sam...Mario nie było.

Zeszłam na dół nie zastałam go...

Zauważyłam kartkę,napisał że wyszedł i wróci po południu.

I mam się udać na zakupy kupić sobie kieckę?

Zaczynam się bać...

Postanowiłam nie zwlekać,zjeść śniadanie i podbijać

sklepy.

Zamknęłam drzwi i poszłam w stronę centrum handlowego.

Kupiłam czarną sukienkę i czarne szpilki.

Pomalowałam paznokcie i nalałam wody.

Siedziałam w wannie dobre trzy godzin.

Postanowiłam zrobić makijaż i się uczesać.



Mario:



Wybrałem już pierścionek.Udałem się jak najszyciej

do domu.Wstawiłem kurczaka.

Piekł się już 1,5 godziny,więc postanowiłem go

już wyciągnąć w tym czasie nakryłem do stołu

i cały czas się zastanawiałem co jej powiem.

Prawo,lewo i tak w kółko nareszcie Oliwia

zeszła raczyć na dół.

Była ubrana w czarną sukienkę,szpilki i włosy miała


-Wooow..

-Coś nie tak?-spytała

-Wyglądasz wspaniale!

-A dziękuję!-zasiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się

kurczakiem.Po skończonym posiłku poszliśmy na taras.

-Oliwia,bo ja już od dawna chciałem to zrobić!

-Co chciałeś?-spytała

-Oliwia...czy...

Dwudziesty drugi


Oliwia:



Przywitałam się z chłopakami,ale jak zwykle

Heniek wtrąca swoje trzy grosze.

Postanowiłam już pójść z Mario do domu.

Od razu poszłam do kuchni i zauważyłam kartkę.

"Pojechaliśmy na wesele zapomniałam powiedzieć.

Przepraszam,wrócimy za cztery dni

Mama :*"

-Mario!-krzyknęłam

-Słucham kociaku?-zaśmiałam się

-Zobacz co Twoja mama napisała-po przeczytaniu

postanowiłam zrobić kolację.

Mario od razu zrobił się głodny i cały czas jęczał

Kiedy to ona będzie...

-Masz głodomorze-podałam mu talerz z jedzeniem

-A ja chcę co innego-przyciągnął mnie do siebie i usiadłam mu

na kolanach.

-Co masz zamiar zrobić?Głodny byłeś chyba nie?

-No tak,ale kolacja może poczekać...

"Uciekłam" mu i usiadłam obok.



Mario:



Jutro są moje i Oliwi urodziny,3 czerwca.

Postanowiłem zrobić to przy romantycznej kolacji.

Pierścionek...właśnie pierścionek muszę go kupić.

Zadzwoniłem do Marco i obgadaliśmy całą akcję.

-Marian,tylko nie popełnij największego błędu w swoim życiu.

-No co ty,już dawno miałem jej to powiedzieć.

-To powodzenia i widzimy się jutro.

-Pa!

Rozłączyłem się i od razu poszedłem zobaczyć co z Oli.

Siedziała na kanapie,oglądając telewizję.

-Co robimy?-spytałem

-Do kogo dzwoniłeś?-spytała

-Do Marco.

-Mario powiedz prawdę,zdradzasz mnie?!

-OSZALAŁAŚ?!JA CIEBIE KOCHAM!-poszła na górę do pokoju

Przebrałem się w piżamę i położyłem obok.

-Oli...ja Ciebie kocham najbardziej na świecie-nic się nie odezwała

tylko obróciła się i przytuliła do mnie.


Dwudziesty pierwszy


Oliwia:



Obudziłam się w pkoju,ale to nie był mój pokój.

To był pokój Mario.

Zeszłam na dół zobaczyć czy ktoś jest.

-Dzień Dobry-oznajmiłam

-A właśnie,mamo to jest moja dziewczyn a Oliwia-wyszczerzył się

-Cześć Oliwio.

-Dzień Dobry.

-Siadaj masz tu obiad,bo spałaś dobre 9 godzin w czasie jazdy i

4 w domu.

-Oooo...razem 13 numer braciszka-pomyślałam

Zjadłam ze smakiem obiad i poszłam pod prysznic i założyć

świeże ubranie.

-Oliś,misiu idziemy na spacer?

-Oczywiście...

Udaliśmy się...na SIP?!

-Mario...

-Taaaak?

-Czemu tutaj przyszliśmy?





Mario:



Chciałem ją przedstawić chłopakom.

-Eeee...jak to powiedzieć...lepiej chodź.

Poszliśmy na stadion.

-No dobra chłopaki to jest Oliwia.

-Czeeeeść-pomachali

-Dzień Dobry,Oliwio pamiętasz mnie...-przystawiał się do niej Heniek

Oliwia strzeliła mu z liścia.Kolejny raz się broniła,że

chłopakom,aż szczęki opadły.
-Ty...-nie dokończył,bo przerwała mu
-Masz kolejny zamiar do mnie tak powiedzieć jak wtedy?!
-I tak będziesz tego żałowała...
-Żałuję,że Ciebie zauważyłam...-nagle u chłopaków
rozległo się znane "uuuu"