wtorek, 10 czerwca 2014

Dwudziesty trzeci


Oliwia:



Obudziłam się rano,sam...Mario nie było.

Zeszłam na dół nie zastałam go...

Zauważyłam kartkę,napisał że wyszedł i wróci po południu.

I mam się udać na zakupy kupić sobie kieckę?

Zaczynam się bać...

Postanowiłam nie zwlekać,zjeść śniadanie i podbijać

sklepy.

Zamknęłam drzwi i poszłam w stronę centrum handlowego.

Kupiłam czarną sukienkę i czarne szpilki.

Pomalowałam paznokcie i nalałam wody.

Siedziałam w wannie dobre trzy godzin.

Postanowiłam zrobić makijaż i się uczesać.



Mario:



Wybrałem już pierścionek.Udałem się jak najszyciej

do domu.Wstawiłem kurczaka.

Piekł się już 1,5 godziny,więc postanowiłem go

już wyciągnąć w tym czasie nakryłem do stołu

i cały czas się zastanawiałem co jej powiem.

Prawo,lewo i tak w kółko nareszcie Oliwia

zeszła raczyć na dół.

Była ubrana w czarną sukienkę,szpilki i włosy miała


-Wooow..

-Coś nie tak?-spytała

-Wyglądasz wspaniale!

-A dziękuję!-zasiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się

kurczakiem.Po skończonym posiłku poszliśmy na taras.

-Oliwia,bo ja już od dawna chciałem to zrobić!

-Co chciałeś?-spytała

-Oliwia...czy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz