Oliwia:
Obudziłam
się rano,sam...Mario nie było.
Zeszłam
na dół nie zastałam go...
Zauważyłam
kartkę,napisał że wyszedł i wróci po południu.
I
mam się udać na zakupy kupić sobie kieckę?
Zaczynam
się bać...
Postanowiłam
nie zwlekać,zjeść śniadanie i podbijać
sklepy.
Zamknęłam
drzwi i poszłam w stronę centrum handlowego.
Kupiłam
czarną sukienkę i czarne szpilki.
Pomalowałam
paznokcie i nalałam wody.
Siedziałam
w wannie dobre trzy godzin.
Postanowiłam
zrobić makijaż i się uczesać.
Mario:
Wybrałem
już pierścionek.Udałem się jak najszyciej
do
domu.Wstawiłem kurczaka.
Piekł
się już 1,5 godziny,więc postanowiłem go
już
wyciągnąć w tym czasie nakryłem do stołu
i
cały czas się zastanawiałem co jej powiem.
Prawo,lewo
i tak w kółko nareszcie Oliwia
zeszła
raczyć na dół.
Była
ubrana w czarną
sukienkę,szpilki i
włosy miała
-Wooow..
-Coś
nie tak?-spytała
-Wyglądasz
wspaniale!
-A
dziękuję!-zasiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się
kurczakiem.Po
skończonym posiłku poszliśmy na taras.
-Oliwia,bo
ja już od dawna chciałem to zrobić!
-Co
chciałeś?-spytała
-Oliwia...czy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz