wtorek, 10 czerwca 2014

Dziewietnasty


Oliwia:



Obudziłam się wtulona w umięśniony tors Mario.Ubrałam jego bluzę przeszłam ną dół zrobić śniadanie dla nas.NAS jak to pięknie brzmi.Postanowiłam usmażyć naleśniki.Nim się obejrzałam Mario schodził że schodów.
-Dzień dobry-pocałował mnie
-No dobry,dobry.
-Oliwia bo mam takie pytanie...-zauważyłam ze  jest trochę speszony
-Co jest?
-Zamieszkają ze mną w Dortmundzie-po mojej twarzy nie dało się nie zauważyć zdziwienia
-No nie wiem...
-Obiecuje będziesz jeździć tu ną mecze,odwiedzać koleżanki tylko zgodził się...
-Mario...jak taka kusząca decyzja to nie odmówie.
Przytulił mnie z całej siły,Felix nas zauważył i się śmiał.

Po chwili kiedy Goetze mnie postawił jedliśmy śniadanie.



Mario:



Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Oliwia jest ze mną i do tego przeprowadza się do Dortmundu.

Czego chcieć więcej...?Zastanawiałem się czy jej się nie oświadczyć?

Zamierzałem to juz od dawna zrobić.
-Tylko jest jeszcze jedną rzecz...
-Jaka?-spytała
-Dzisiaj jedziemy.
-Co?!
-Do domu pakować się.
-Lecę-wybiegła z domu
Poinformowałem mamę że przyjeżdżam ale że z dziewczyną.

Na ta wiadomość zareagowała z wielką radością że kogoś mam.

Ja nie zwlekałem i się czym predzej spakowalem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz