Oliwia:
-Ja...-pocałował mnie,wiedziałam,że popełniłam wtedy największy błąd
-Ja...-pocałował mnie,wiedziałam,że popełniłam wtedy największy błąd
mojego
życia.
-Kocham
Cię...-powiedział po czym przytuliłam się do niego
-Ja
Ciebie też...
Staliśmy
tak dłuższą chwilę.Paparazzi zaczęło robić nam zdjęcia.
Wsiedliśmy
do samochodu,Feli wcześniej do nas przyszedł.
-To
wy się pogodzili?
-Taaaak...-przytaknęliśmy
razem
-Mario,bo
ten no...mogę do kolegi na noc,obiecałem mu.
-Serio?Felix
ty się pytasz...?!Biegnij,pakuj się i zasuwaj...-zaczęłam
się
śmiać
-Boże...Tobie
trzeba przeprowadzić metamorfozę.
-Że
co kurwa?!Ja jestem normalny!Ty masz coś z gło...
Przepraszam...
-Idiota...-mruknęłam
pod nosem
-Jesteśmy,a
ty panienko pożałujesz.
-Pff...
Weszliśmy
do środka,zaczęłam robić kolację,bo
do
Mario zadzwoniła mama.
Podałam
posiłek do stołu,a Goetze sę uśmiechnął.
Mario:
Skończyłem
rozmawiać.Spojrzałem na Oliwię.
Wiedziałem,że to ta jedyna.
-Chodź tu do mnie...-przyciągnąłem ją do siebie
-Pan zje kolacje,a nie tylko o jednym-skarciła mnie
-No proszę...-pocałowałem ją
Oddała pocałunek,był on coraz bardziej czuły.
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni.
-Chcesz tego?-zapytałem
-Tak...
Miało się potoczyć po naszej myśli,ale...
ktoś nam przeszkodził,pukał,dzwonił do drzwi.
-Kogo tutaj do cholery niesie?-spytałem,a Oliwia tylko się zaśmiała
-Jak nie teraz to kiedy indziej...
-Boże...
-Bulwersie idź otwórz drzwi,bo je wywarzą.
Udałem się niechętnie na dół.
Czemu w tym momencie?Czemu?!Ja się pytam czemu?!
Otworzyłem,a w drzwiach stali...
Wiedziałem,że to ta jedyna.
-Chodź tu do mnie...-przyciągnąłem ją do siebie
-Pan zje kolacje,a nie tylko o jednym-skarciła mnie
-No proszę...-pocałowałem ją
Oddała pocałunek,był on coraz bardziej czuły.
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni.
-Chcesz tego?-zapytałem
-Tak...
Miało się potoczyć po naszej myśli,ale...
ktoś nam przeszkodził,pukał,dzwonił do drzwi.
-Kogo tutaj do cholery niesie?-spytałem,a Oliwia tylko się zaśmiała
-Jak nie teraz to kiedy indziej...
-Boże...
-Bulwersie idź otwórz drzwi,bo je wywarzą.
Udałem się niechętnie na dół.
Czemu w tym momencie?Czemu?!Ja się pytam czemu?!
Otworzyłem,a w drzwiach stali...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz