wtorek, 10 czerwca 2014

Dziesiąty






Oliwia:


-Ja...-pocałował mnie,wiedziałam,że popełniłam wtedy największy błąd

mojego życia.

-Kocham Cię...-powiedział po czym przytuliłam się do niego

-Ja Ciebie też...

Staliśmy tak dłuższą chwilę.Paparazzi zaczęło robić nam zdjęcia.

Wsiedliśmy do samochodu,Feli wcześniej do nas przyszedł.

-To wy się pogodzili?

-Taaaak...-przytaknęliśmy razem

-Mario,bo ten no...mogę do kolegi na noc,obiecałem mu.

-Serio?Felix ty się pytasz...?!Biegnij,pakuj się i zasuwaj...-zaczęłam

się śmiać

-Boże...Tobie trzeba przeprowadzić metamorfozę.

-Że co kurwa?!Ja jestem normalny!Ty masz coś z gło...

Przepraszam...

-Idiota...-mruknęłam pod nosem

-Jesteśmy,a ty panienko pożałujesz.

-Pff...

Weszliśmy do środka,zaczęłam robić kolację,bo

do Mario zadzwoniła mama.

Podałam posiłek do stołu,a Goetze sę uśmiechnął.





Mario:





Skończyłem rozmawiać.Spojrzałem na Oliwię.
Wiedziałem,że to ta jedyna.
-Chodź tu do mnie...-przyciągnąłem ją do siebie
-Pan zje kolacje,a nie tylko o jednym-skarciła mnie
-No proszę...-pocałowałem ją
Oddała pocałunek,był on coraz bardziej czuły.
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni.
-Chcesz tego?-zapytałem
-Tak...
Miało się potoczyć po naszej myśli,ale...
ktoś nam przeszkodził,pukał,dzwonił do drzwi.
-Kogo tutaj do cholery niesie?-spytałem,a Oliwia tylko się zaśmiała
-Jak nie teraz to kiedy indziej...
-Boże...
-Bulwersie idź otwórz drzwi,bo je wywarzą.
Udałem się niechętnie na dół.
Czemu w tym momencie?Czemu?!Ja się pytam czemu?!
Otworzyłem,a w drzwiach stali...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz