Oliwia:
Wróciłam
do domu. Przygotowałam sobie obiad. Zjadłam go i poszłam do
siebie.
Położyłam
się na łóżko i zadzwoniłam do Wojtka.
-Włodi,
słoneczko moje stęskniłam się!
-Oli...miś
mój co taki ponury?
-Wkurzyła
mnie taka jedna...
-Igła
włącz skype. Oli przechodzi problem..
-Wojti
ale ja chce tylko z Tobą.
-Ooo...to
opowiadaj...
-Gram
na ataku. Taka jedna Rosjanka wkurzyła mnie. Do tego przystawiała
się do mojego kolegi Mario.
-Ten
piłkarz Borussi Dortmund?
-Taaaaak....
-CHŁOOOOPAKI
OLI ZNA GECUSIA!!!!!!! Kiedy impreza?
-Densować
chcesz?!
-Party
bez Ciebie to nie Party!!
-Widzisz
Oliwia rozkręci imprezę-ułyszałam dzwonek do drzwi
-Wojtas
ja zaraz zadzwonię,bo ktoś się dobija.
-TELEFON
ZAUFANIA-TELEFON WOJTUSIA...PAMIĘTAJ.
-Tak
wieeeem...leć już tam do swojej Angeli.
-Robi
się.
Zeszłam
ze schodów dalej słysząc dźwięk dzwonka.
-Idę!!
Otworzyłam
moim oczom ukazał się widok Kamila.
-Co tutaj robisz?-krzyknęłam ze łzami w oczach
-Przyjechałem,bo Ciebie kocham-znałam ten wzrok on kłamał
-Kłamiesz!!
-Co ty mówisz?!
-Znam Cię nie jestem głupia!!!
Uderzył mnie. Uciekłam do pokoju,a on zaczął się do mnie dobierać.
Mario:
-Co tutaj robisz?-krzyknęłam ze łzami w oczach
-Przyjechałem,bo Ciebie kocham-znałam ten wzrok on kłamał
-Kłamiesz!!
-Co ty mówisz?!
-Znam Cię nie jestem głupia!!!
Uderzył mnie. Uciekłam do pokoju,a on zaczął się do mnie dobierać.
Mario:
Postanowiłem przeprosić Oliwię. Źle się zachowałem. Kupiłem
białe róże i pojechałem w stronę jej domu. Zastałem tam
obcy samochód. Zadzwoniłem do drzwi,ale nikt nie otwierał.
Usłyszałem krzyki,wbiegłem natychmiast do domu. Zamartwiałem się co tam
mogło się zdarzyć. Wbiegłem po schodach,zauwarzyłem lekko
uchylone drzwi od pokoju Oliwi. Mało co szału nie dostałem.
Zaciskałem ręce. Wparowałem do pokoju.
-Aaaa! Nie bij mnie proszę!-krzyczała z zapłakanymi oczami
-Zostaw ją!-odciągnąłem go
Chciał mnie uderzyć. Nie udało mu się.
Uderzyłem go,a on stracił przytomność.
Poprosiłem,aby zadzwoniła na policję. Po 10 minutach przyjechali na miejsce.
-Jest pan bardzo dzielny!-powiedział policjant klepiąc mnie po ramieniu.
-Dziękuję!-uśmiechnąłem się.
-Na pewno pan się nią zaopiekuje?
-Tak...To moja przyjaciółka.
-No to proszę,aby przyszła złożyć zeznania.
-Dopilnuję jej.
Poszedłem na górę po schodach. Zastałem tam Oliwię siedziała
wpatrując się w okno.
-Ejjj...Oli co jest?
-NIGDY NIE ZAUFAM FACETOWI!!
-Oliwia,ale mi możesz zaufać.
Przytuliła się do mnie i słowa które usłyszałem brzmiały tak:
-Dziękuję,że Cię poznałam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz