wtorek, 10 czerwca 2014

Piąty




Oliwia:

Wróciłam do domu. Przygotowałam sobie obiad. Zjadłam go i poszłam do siebie.

Położyłam się na łóżko i zadzwoniłam do Wojtka.

-Włodi, słoneczko moje stęskniłam się!

-Oli...miś mój co taki ponury?



-Wkurzyła mnie taka jedna...

-Igła włącz skype. Oli przechodzi problem..

-Wojti ale ja chce tylko z Tobą.

-Ooo...to opowiadaj...

-Gram na ataku. Taka jedna Rosjanka wkurzyła mnie. Do tego przystawiała się do mojego kolegi Mario.

-Ten piłkarz Borussi Dortmund?

-Taaaaak....

-CHŁOOOOPAKI OLI ZNA GECUSIA!!!!!!! Kiedy impreza?

-Densować chcesz?!

-Party bez Ciebie to nie Party!!

-Widzisz Oliwia rozkręci imprezę-ułyszałam dzwonek do drzwi

-Wojtas ja zaraz zadzwonię,bo ktoś się dobija.

-TELEFON ZAUFANIA-TELEFON WOJTUSIA...PAMIĘTAJ.

-Tak wieeeem...leć już tam do swojej Angeli.

-Robi się.

Zeszłam ze schodów dalej słysząc dźwięk dzwonka.

-Idę!!

Otworzyłam moim oczom ukazał się widok Kamila.
-Co tutaj robisz?-krzyknęłam ze łzami w oczach
-Przyjechałem,bo Ciebie kocham-znałam ten wzrok on kłamał
-Kłamiesz!!
-Co ty mówisz?!
-Znam Cię nie jestem głupia!!!
Uderzył mnie. Uciekłam do pokoju,a on zaczął się do mnie dobierać.


Mario:



Postanowiłem przeprosić Oliwię. Źle się zachowałem. Kupiłem
białe róże i pojechałem w stronę jej domu. Zastałem tam
obcy samochód. Zadzwoniłem do drzwi,ale nikt nie otwierał.
Usłyszałem krzyki,wbiegłem natychmiast do domu. Zamartwiałem się co tam
mogło się zdarzyć. Wbiegłem po schodach,zauwarzyłem lekko
uchylone drzwi od pokoju Oliwi. Mało co szału nie dostałem.
Zaciskałem ręce. Wparowałem do pokoju.
-Aaaa! Nie bij mnie proszę!-krzyczała z zapłakanymi oczami
-Zostaw ją!-odciągnąłem go
Chciał mnie uderzyć. Nie udało mu się.
Uderzyłem go,a on stracił przytomność.
Poprosiłem,aby zadzwoniła na policję. Po 10 minutach przyjechali na miejsce.
-Jest pan bardzo dzielny!-powiedział policjant klepiąc mnie po ramieniu.
-Dziękuję!-uśmiechnąłem się.
-Na pewno pan się nią zaopiekuje?
-Tak...To moja przyjaciółka.
-No to proszę,aby przyszła złożyć zeznania.
-Dopilnuję jej.
Poszedłem na górę po schodach. Zastałem tam Oliwię siedziała
wpatrując się w okno.
-Ejjj...Oli co jest?
-NIGDY NIE ZAUFAM FACETOWI!!
-Oliwia,ale mi możesz zaufać.
Przytuliła się do mnie i słowa które usłyszałem brzmiały tak:
-Dziękuję,że Cię poznałam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz