wtorek, 10 czerwca 2014

Drugi


Oliwia:





Pół godziny później byłam na lotnisku. Pamiętam,że mam przystanek w Dortmundzie.

Chwilę później usłyszałam głos z głośników,który oznajmił że muszę się spieszyć.

Jestem już w środku. Nałożyłam słuchawki i włączyłam piosenkę (Summertimesadnes)

-Przepraszam! Proszę Panią!-ktoś krzyczał nad moim uchem

-Ooo...przepraszam-zawstydziłam się

-Nic nie szkodzi, można się dosiąść?-spytał mnie przystojny szatyn

-Proszę-uśmiechnęłam się

-Mario, Mario Götze-uśmiechnął się

-Oliwia Kubiak-odwzajemniłam gest

-Felix Götze,miło mi poznać taką piękną kobietę-"przeczesał" grzywkę

Zaśmiałam się razem z Mario.

-Młody szukaj dziewczyn w swoim wieku.

-Mów za siebie,piłkarz Borussi Dortmund a dziewczyny nie ma!

-Co my tu mamy?-wyciągnął z kieszeni telefon-Kto to Margaret?

-Nie twój interes braciszku!-zabrał telefon i pokazał język

-Co się sprowadza do Włoch-spytał szatyn

-Jestem siatkarką grająca na ataku w klubie River Volley Piacenza. A ty jeśli można wiedzieć?

-Ooo...to ciekawie. Ja zostałem wypożyczony na czas nieokreślony.

-Nie dość,że piłkarz to jeszcze poeta.

-Nie dość,że siatkarka to jeszcze śliczna-zawstydziłam się

-Podryw roku Mario,podryw roku...

Nagle mój telefon oszalał. Spojrzałam na ekran a tam napisane było "IGŁA <3"

-Masz PRZEJEBANE kochana!! Wojtek, deklu oddawaj mój telefon!!

Spierdalaj! Rozmawiam z Oliwcią! Igły Oliwcią! Wojtusia!

Rozłączyłam się,miałam dość ich kłótni.

-Kto tak się wydzierał?-spytał brat Mario

-Eee...interesujesz się siatkówką?

-Tak...

-To był Ignaczak i Włodarczyk.

-Uuuuu....

Samolot wylądował. Wysiedliśmy i każdy poszedł w swoją stronę.



Mario:



Poznałem Oliwię. Bardzo sympatyczna dziewczyna. Mam nadzieję,że się jeszcze

spotkamy. Wracają do rzeczywistości. Felix pożałuje swoich tekstów.

-Mario?

-Co chcesz podrywaczu?

-Lepiej od Ciebie podrywam!

-Zobaczymy!

-Jak się z nią umówisz, będę sprzątał przez 2 tygodnie.

-Mył naczynia do tego!

-Stoi! Masz jej numer?

Przybiłem "facepalma". Widziałem jak Feli się ze mnie śmieje.

-Gapa! Gapa!

-Co ja tu mam?-wskazałem na telefon w mojej ręce

-Oddaj! Ja mówię po dobroci.

-Jak nie to co?

-Możesz się spodziewać rano różowych włosów!

-Masz!

-Tchórz!

Nie odzywałem się do mojego braciszka przez całą drogę. Gdy weszliśmy do nowego mieszkania zrobiłem kolację i nakryłem do stołu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz