Oliwia:
Pół
godziny później byłam na lotnisku. Pamiętam,że mam przystanek w
Dortmundzie.
Chwilę
później usłyszałam głos z głośników,który oznajmił że
muszę się spieszyć.
Jestem
już w środku. Nałożyłam słuchawki i włączyłam piosenkę
(Summertimesadnes)
-Przepraszam!
Proszę Panią!-ktoś krzyczał nad moim uchem
-Ooo...przepraszam-zawstydziłam
się
-Nic
nie szkodzi, można się dosiąść?-spytał mnie przystojny szatyn
-Proszę-uśmiechnęłam
się
-Mario,
Mario Götze-uśmiechnął się
-Oliwia
Kubiak-odwzajemniłam gest
-Felix
Götze,miło mi poznać taką piękną kobietę-"przeczesał"
grzywkę
Zaśmiałam
się razem z Mario.
-Młody
szukaj dziewczyn w swoim wieku.
-Mów
za siebie,piłkarz Borussi Dortmund a dziewczyny nie ma!
-Co
my tu mamy?-wyciągnął z kieszeni telefon-Kto to Margaret?
-Nie
twój interes braciszku!-zabrał telefon i pokazał język
-Co
się sprowadza do Włoch-spytał szatyn
-Jestem
siatkarką grająca na ataku w klubie River Volley Piacenza. A ty
jeśli można wiedzieć?
-Ooo...to
ciekawie. Ja zostałem wypożyczony na czas nieokreślony.
-Nie
dość,że piłkarz to jeszcze poeta.
-Nie
dość,że siatkarka to jeszcze śliczna-zawstydziłam się
-Podryw
roku Mario,podryw roku...
Nagle
mój telefon oszalał. Spojrzałam na ekran a tam napisane było
"IGŁA <3"
-Masz
PRZEJEBANE kochana!! Wojtek, deklu oddawaj mój telefon!!
Spierdalaj!
Rozmawiam z Oliwcią! Igły Oliwcią! Wojtusia!
Rozłączyłam
się,miałam dość ich kłótni.
-Kto
tak się wydzierał?-spytał brat Mario
-Eee...interesujesz
się siatkówką?
-Tak...
-To
był Ignaczak i Włodarczyk.
-Uuuuu....
Samolot
wylądował. Wysiedliśmy i każdy poszedł w swoją stronę.
Mario:
Poznałem
Oliwię. Bardzo sympatyczna dziewczyna. Mam nadzieję,że się
jeszcze
spotkamy.
Wracają do rzeczywistości. Felix pożałuje swoich tekstów.
-Mario?
-Co
chcesz podrywaczu?
-Lepiej
od Ciebie podrywam!
-Zobaczymy!
-Jak
się z nią umówisz, będę sprzątał przez 2 tygodnie.
-Mył
naczynia do tego!
-Stoi!
Masz jej numer?
Przybiłem
"facepalma". Widziałem jak Feli się ze mnie śmieje.
-Gapa!
Gapa!
-Co
ja tu mam?-wskazałem na telefon w mojej ręce
-Oddaj!
Ja mówię po dobroci.
-Jak
nie to co?
-Możesz
się spodziewać rano różowych włosów!
-Masz!
-Tchórz!
Nie
odzywałem się do mojego braciszka przez całą drogę. Gdy
weszliśmy do nowego mieszkania zrobiłem kolację i nakryłem do
stołu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz