wtorek, 10 czerwca 2014

Osiemnasty


Mario:



Goniłem ją,a ona tylko coraz szybciej uciekała.

-Oliś co ty kombinujesz?

Widziałem jak weszła do domu,postanowiłem

zrobić to samo.

Siedziała na kanapie smutna.Usiadłem obok

-No Oli co jest?-przytuliłem się do niej

-Nic...-całowałem ją po szyi

-Powiesz mi czy nie?

-Nie...

-Proszę.Nie powiem nikomu.

-Wiesz jak to jest być porzuconą córką,bo nie jest taka idealna jak brat?

-Nie,ale próbuje sobie to wyobrazić.

-Wiesz jak to po latach spotkać rodziców,którzy Cię zostawili-powiedziała

ze łazami w oczach.Przytuliłem ją.

-Ze mną nic Tobie nie grozi-pocałowałem ją



Oliwia:



Widziałam swoich rodziców spacerujących,cieszących się,że nie mają

córki,która nie jest taka sama jak jej brat.

-Ze mną Tobie nic nie grozi-pocałował mnie

Oddawałam pocałunek,czują,że to właśnie ten

mężczyzna na którego tak czekałam.

Z każdą chwilą stawał się coraz bardziej czuły.

Znowu ten sam moment,oboje tamtego

dnia byliśmy szczęśliwi.

Czy nie popełnię znowu tego samego błędu

co kiedyś?

-Przepraszam...-powiedziałam przerywając tą chwilę

-Co się dzieje?-spytał przerażony

-Boję się,że znowu Ciebie stracę.

-Tego to ja już dopilnuję-znów mnie pocałował

Zaniósł mnie delikatnie po schodach na górę.

Położył na łóżku i znów...ten sam moment,którego

nigdy w swoim życiu nie żałowałam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz