Mario:
Goniłem
ją,a ona tylko coraz szybciej uciekała.
-Oliś
co ty kombinujesz?
Widziałem
jak weszła do domu,postanowiłem
zrobić
to samo.
Siedziała
na kanapie smutna.Usiadłem
obok
-No
Oli co jest?-przytuliłem się do niej
-Nic...-całowałem
ją po szyi
-Powiesz
mi czy nie?
-Nie...
-Proszę.Nie
powiem nikomu.
-Wiesz
jak to jest być porzuconą córką,bo nie jest taka idealna jak
brat?
-Nie,ale
próbuje sobie to wyobrazić.
-Wiesz
jak to po latach spotkać rodziców,którzy Cię
zostawili-powiedziała
ze
łazami w oczach.Przytuliłem ją.
-Ze
mną nic Tobie nie grozi-pocałowałem ją
Oliwia:
Widziałam
swoich rodziców spacerujących,cieszących się,że nie mają
córki,która
nie jest taka sama jak jej brat.
-Ze
mną Tobie nic nie grozi-pocałował mnie
Oddawałam
pocałunek,czują,że to właśnie ten
mężczyzna
na którego tak czekałam.
Z
każdą chwilą stawał się coraz bardziej czuły.
Znowu
ten sam moment,oboje tamtego
dnia
byliśmy szczęśliwi.
Czy
nie popełnię znowu tego samego błędu
co
kiedyś?
-Przepraszam...-powiedziałam
przerywając tą chwilę
-Co
się dzieje?-spytał przerażony
-Boję
się,że znowu Ciebie stracę.
-Tego
to ja już dopilnuję-znów mnie pocałował
Zaniósł
mnie delikatnie po schodach na górę.
Położył
na łóżku i znów...ten sam moment,którego
nigdy
w swoim życiu nie żałowałam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz