wtorek, 10 czerwca 2014

Dwudziesty


Oliwia:


Spakowałam się,ale musiałam oznajmić trenerowi,że
wyjeżdżam,więc pobiegłam na halę.
Zauważyłam jak siedzi na trybunach.
-Dzień Dobry-uśmiechnęłam się
-Dobry,dobry Oliwio-odwzajemnił gest
-Muszę panu coś powiedzieć...
-Posłucham.
-Bo ja wyjeżdżam do Dortmundu.
-Miałem Tobie właśnie powiedzieć...zdobyliśmy MISTRZOSTWO WŁOCH
i więcej niczego nami nie brakuje.
Więc chciałem Ci już wczoraj powiedzieć,że dziękuję za współpracę.
-TO PO TO BYŁO!ZDOBYŁAM WAM Z DZIEWCZYNAMI MISTRZOSTWO,
A PAN TAK MI DZIĘKUJE?!TO JEST KURWA SZCZYT CHAMSTWA!
NIGDY,PRZE NIGDY TUTAJ NIE POSTAWIĘ NOGI NA TEJ HALI!-uderzyłam go w
twarz i odeszłam do domu Mario.
Jedyny mnie w tej chwili wspierał.


Mario:


Spakowany czekałem na Oliwię.Chwilę później przyszła
trzaskając głośno drzwiami.
-Ej,ej co się stało?
-Zdobyłam im Mistrzostwo i dziękuje mi za
współprace.
-Trener?!
-A kto inny?!Zdobędziesz,dasz i podziękuje Tobie...
-Nie przejmuj się.Będziesz grała gdzie indziej.
Lepszy klub znajdziesz.
-Dziękuję.
Walizki spakowaliśmy do bagażnika i odjechaliśmy w
stronę mojego rodzinnego domu.
Po 8 godzinach jazdy,nareszcie dotarliśmy na miejsce.
-Oli...jesteśmy...
-Jeszcze chwilę-wziąłem ją na ręce i zaniosłem na
górę do pokoju.
Tak słodko i niewinnie wyglądała...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz