wtorek, 10 czerwca 2014

Pierwszy

Oliwia:



08.01.2014r.

Leżałam na łóżku spoglądając w okno. Zastanawiałam się czy to naprawdę.

Dzisiaj spełnię moje największe marzenia. Nagle do mojego pokoju wparował

Wojtuś. Wskoczył mi na łóżka,a ja postanowiłam udawać,że śpię aby

Włodiemu zrobiło się przykro i zrobił tą słodką minkę.

-Oliwcia!!! Bejbe!!-krzyczał-Boże!! Matko Boska Rzeszowska!! Igła ona nie żyje!!!!

-Co?! Jak?! Oli?!-słyszałam jak Krzyś biegnie-Nie rób tego!!! Wojtek debilu co ty zrobiłeś?!

-Głupki moje...przestaniecie ja tu wypoczywam przed...-ugryzłam się w język

nie wiedziałam jak zareagują

-Przed? Słońce! Na spowiedź do Igły!! Na dole za 5 minut-wyszedł z pokoju

Co ja narobiłam?! Oni będą płakać szczególnie Wojtuś. Mój przyjaciel od piaskownicy.

No cóż...nałożyłam kapcie i zeszłam na dół.

-Kochaniutka,gadaj gdzie wyjeżdżasz?

-Do Włoch.

-Do faceta i zostawiasz nas tu?-spytał Włodi robiąc tą słodką minkę

-Nie dla faceta,poczekajcie zaraz wam coś pokaże-poszłam na górę i wyciągnęłam z torby koszulkę z numerem 16

Zeszłam na dół do chłopaków.

-No i masz!-rozłożyłam i ich oczom ukazała się koszulka

-AAAAAAAAAA!!!!! OLIWCIA KOCHAM CIĘ MOJE BEJBE!!!!-Krzysiu dostał ataku "padaczki"

-Wiedziałam,wiedziałam...

-Gust to ty masz co do koszulek!-krzyknął Igła-Ubierajta się i na lotnisko przecież taka koszulka nie może się zmarnować...

-Ignaczak...-pokiwał palcem Wojtek-uważaj bo Kubiaczysko się wścieknie jak

ją porwiesz

-Pffff...Misiek się niech schowa! Moja Oli!

-Wojtka!

-Igły!

Jak chłopaki się kłócili postanowiłam pójść ubrać się i wyruszyć na lotnisko.

Zamówiłam taksówkę, zeszłam po schodach. Zostawiłam chłopakom kartkę,aby

się o mnie nie martwili.




Mario:




Wstałem rano niechętnie. To był mój najgorszy dzień.

-Marian CIOTO!!! Wstawaj,bo jedziemy do Mediolanu.

Jak to "my"?! O czymś nie wiem?!

-Mamo...Feli jedzie ze mną?-spytałem

-Tak,bo tata pojechał w delegację,a ja muszę jechać do babci-odpowiedziała

-Nie możesz go zabrać?-spytałem zniechęcony

-Mario...ile razy mam powtarzać?

-Rudzielcu...jadę z Tobą!! Pomogę Tobie wyrwać panienki.

Udałem się do łazienki. Wziąłem szybki prysznic. Jak zwykle Felix nabroi.

-Zginiesz PIERDOŁO!!

-Mario! Jak ty do brata się odzywasz?!-krzyknęła mama z kuchni

-On mnie od rudzielca wyzywa.

Zły wyszedłem spod prysznica. Ubrałem się w koszulę i dżinsy. Ułożyłem

włosy i zszedłem na dół zjeść śniadanie. Po skończonym posiłku ściągnąłem torby

na dół i wsadziłem do bagażnika wcześniej zamówionej taksówki.

-Pa Mamo!-przytuliłem się do niej-Nie płacz!

-Dobra,jedźcie bo się bardziej popłacze. Opiekuj się bratem.

-Pa Mamusiu!

-Feli słuchaj się Mario i pilnuj go aby nie zrobił głupstwa.

-Jestem duży!

-Dla mnie zawsze będziesz małym chłopcem.

Wsiedliśmy do taksówki i udaliśmy się na lotnisko.



---------------------------------------------

---------------------------------

-------------

No i jest pierwszy :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz