niedziela, 10 sierpnia 2014

Epilog

Oliwia:
 
Wszystko toczy się dalej...Wszystko,tak wszystko.
-Mario zachowujesz się jak jakiś bandyta!Porywasz mnie!
Jeszcze do worka?!No ja pierdole,co Tobie na łeb pierdoło?!
-8 luty co Tobie to mówi?!
-Rocznica...nic dla Ciebie nie kupiłam...kurwa
-Dla mnie wystarczy,że tu jesteś razem ze mną.I stworzyliśmy
piękną rodzinę.
-Mario,bo jest taka ważna sprawa...
-Jesteśmy na miejscu,chodź do pokoju-udaliśmy się do hotelu.
Pokój 802-jak słodko ^^
-Co chciałaś mi powiedzieć...
-Mario...,bo tak wyszło że na dwójce dzieci się nie skończy.
Jestem w ciąży i to jest chłopczyk.
-No to więcej do kochania będzie dla mnie.
-Tak jak było z Leą i Victorem-pokiwałam palcem.
-Zrób dla mnie wyjatek..
-No nie wiem....
 
Jakiś czas później...
 
Szczęśliwa rodzina z trójką dzieci.
Lea poszła w mamy ślady,Victor w taty,a Maciek zaskoczył
nas najbardziej.Poszedł w drugie ślady mamy.Tenis.
No cóż co dobre szybko się kończy.
Tak o to prezentuje się rodzina państwa Goetze.

czwartek, 24 lipca 2014

Dwudziesty dziewiąty :(

Oliwia:
 
Czas minął bardzo szybko.Właśnie dzisiaj zostanę panią Goetze.
Cała rodzina,przyjaciele,reprezentacja no i pedofil Fabian ;).
Cudownie.Za 2 miesiące ma przyjśc na świat nasz synek i córeczka.
Jak to Igła stwierdził:"masowa produkcja w państwa Goetze".
A z Iwonką to co było?Mniejsza.Ubrana w swoją wymarzoną suknię,stałam
przed ołtarzem i właśnie ślubowałam miłoś,wierność i te inne bajery.
Nadszedł moment pocałunku.Mario nie miał z tym problemu. ;)
No i trzeba imprezę zacząć!Oczywiście mistrz parkietu Oliwia i wojtek
No przecież to oczywista oczywistość!
Gdzieś tak o 1 w nocy wróciliśmy do domu.Gdy Mario przeniósł mnie przez próg
zabolał mnie cholernie brzuch.No nie teraz.
-Ała...Mario postaw mnie-tylko tyle wydusiłam z siebie
-Oli jedziemy do szpitala chodź...
-Daj mi sie przebrać Mario-poszłam i ledwo co dałam radę.
Pojechaliśmy do szpitala i co się okazało.Rodzę.
Tak....najepiej.Cały ten "zabieg" zniosłam...
Wymęczona leżałam na łóżku i spoglądałam na nasze maleństwa...
Tego widoku nigdy nie zapomnę.
 
Mario:
SIedziałem,siedziałem i czekałem aż Oliwia urodzi.
To były najgorsze trzy godziny!!Żony nie zobaczysz.
Dzieci też,to cholera co masz robić...No ja nie mogę.
-Panie Goetze,pańska żona chce kogoś panu przedstawić.
Alleluja!Ludzie ile można czekać.
-Mario...-nie czekał na jej dalsze słowa,pocałowałem ją i od razu spojrzałem na dzieci.
Synek po tatusiu-jakby inaczej,córeczka po mamusi.
-To co jak nazwiemy chłopczyka?-spytałem
-Victor,a dziewczynkę Lea...
-Piękne imię jak jej mama!-dostało się,ale dla niej zniosę wszystko-To co
wysyłamy wszystkim?
-No dobra,wrzucaj zdjęcia na fanpag'a Twojego,hotki czekają!
-Ty jesteś moją największą hotką-Oliwia była zalogowana i....
-NIE MASZ POLUBIONEGO MOJEGO FANPAGE'A?!SZCYT BEZCZELNOŚCI!
Dzieci zaczęły płakać.Brawo Mario,dobry przykład im dajesz...
-Mario to nie moja wina,jak chcę polubić to ty masz ochotę!
Co ja Tobie na to poradzę.Jak nie to,to jesteś głodny!
-Też Cię KOCHAM!-pocałowałem ją w policzek,a ona sięzarumieniła.
-Tak słodko wyglądasz...-stwierdziła,dy trzymałem dzieci na rękach.

Dwudziesty ósmy

Mario:
 
Wróciłem spowrotem do Oliwii.Zdziwiona była moim zachowaniem,
no ale widać było jak ten lekarz się do nie ślnił.
Normalnie skopał bym mu tyłek,ale się powstrzymałem.
-Mario?Co to do jasnej cholery było?-spytała,ojj będzie ciężko.
-Nie widziałaś?Jak się ślinił na Twój widok?-ospowiedziałem pytaniem na pytanie
no,ale...
-Czy Ty Mario Goetze jesteś zazdrosny?-uśmiechnęła się
-No o moją przyszłą żonę mam być o co zazdrosny.
-Kto powiedział,że za Ciebie wyjdę.Kto powiedział,że to Twoje dziecko?
No kobieto dowaliłaś z grubej rury.I już pewne przeczucia.
-Oliwia...czy to na pewno moje dziecko?-spytałem z niedowierzaniem
-Taak!To Twoje dziecko!
-Sypiałaś z kimś oprócz mnie?-spytałem,wiedziałem,że to nie komfortowe
rozmawiać o sprawach łóżkowych.
-Nie...-ledwo co dosłyszałem jej słowa.
-Dobra idę po wypis-powiedziałem i wyszłem.
Oczywiście rodzice,Kuba i inni się pytali co z nią,a ja na to:
-Mario zostanie ojcem!!!-krzyknąłem z radości i wypiąłem dumnie pierś.
 
Oliwia:
 
Już wiwatowanie.Zostanę mamą.Zajebiście.
Miałam inne plany na swoje życie,ale jak go poznałam
moje życie zmienniło się.Pozytywnie?No oczywiście.
Tak to bym siedziała i nic nie robiła,a teraz mam PRZYSZŁEGO KOCHAJĄCEGO
MĘŻA.Choć boję się,że Mario będzie robił problemy.
No,ale raz kozie śmierć...
-To co witam moją przyszłą córkę-powiedziała mama Mario.
-A my szwagierkę-Boże musiałam na Fabiana trafić,serio?
Niech mnie pochowają.On mi dziecko zdemoralizuje...
-Mario!Mario!Mario!Weź ode mnie Fabiana,bo on dziecko zaraz zdemoralizuje.
-Ojj....nie przesadzaj-powiedział-Kto na chrzestnego?
-Eeee...Wojtek?-powiedziałam
-Czemu nie ja?-spytał zakładając ręce na biodra.
-Bo na chrzestnego nie chcę mieć pedofila?


środa, 18 czerwca 2014

Dzwudziety siódmy

Mario:

Co się mogło jej stać?Przekroczyłem próg drzwi.Zastałem ją podłączoną
do kroplówek.Odwróciła się w moją stronę.
-Hej....-powiedziała cicho
-Powiedz mi co Tobie jest?!-krzyknąłem
-Mario...ja...ja jestem w ciąży
-Jak to?!
-Normalnie,będziesz ojcem!
Nie mogłem wytrzymać.Oliwia jest w ciąży?!
Nie mogę w to uwierzyć...przecież nie jestem gotowy.
Chcę się jeszcze się nacieszyć życiem.
-Który miesiąc?-spytałem nie patrzą c jej w oczy-Który?!
-2 miesiąc....-powiedziała ze łzami w oczach-Ty nie chcesz mieć dziecka?!
Powiedz mi czy chcesz to dziecko?!CHCESZ CZY KURWA NIE CHCESZ?!
-Nie jestem gotowy...
-Dobrze,wyjeżdżam do Wojtka,Michała i Igły!I jeszcze jedno!-rzuciła pierścionkiem
-Co ty odpierdalasz?!Oliwia!Nie jestem gotowy na dziecko po prostu!
-Żarty sobie robisz?!21 lat i on nie jest gotowy!Usunę je i będzie po sprawie.
Jej słowa zabolały.Chce je usunąć,coś mi mówi,że powinienem dać szansę...
-Nie rób tego!Nie rób!Wychowam to dziecko!Jak mi pozwolisz,tylko...
-Tylko co?!-jej oczy zaszły łzami,przeze mnie!
-Tylko ożeń się ze mną...
-No...dobrze...-normalnie wpiłem się w jej usta nie przerywając tej chwili.
Oddała każdy pocałunek,poczułem,że musze się wziąć w garść.


Oliwia:


Jak się czułam?Byłam szczęśliwa,cholernie szcęśliwa.
Musi dorosnąć,przecież wie jak się robi dzieci.
-Mario,Mario,Mario...jedna rzecz.
-Jak słoneczko?-spytał przytulając się do mnie
-Nie obraź się,ale...-spojrzał na mnie
-Czy ty?-wskazał na mnie palcem,
-Jest ciąża i nie ma...-pokiwałam przecząco palcem.
-Oliwiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
-Marioooooooooooooooooooooooooooooo!
Chwilę później lekarz wszedł do środka z uśmiechniętą miną.
-Pan już wie?To Gratuluję!Pani Kubiak...-zaczął
-Pani Goetze...-odchrząknął Mario,"zabiłam" go wzrokiem
-No tak,Pani Goetze...już dzisiaj może pani wyjść.
Mario zachował się trochę chamsko,wypchał lekarza za drzwi nic nie mówiąc.
Podejrzewałam,że coś knuje.


wtorek, 10 czerwca 2014

Dwudziesty szósty

Oliwia:


Niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi.Poszłam otworzyć
a tam stała jakaś dziewczyna.Widać było,że w ciąży.
-Jest Mario?-zszokowało mnie to trochę,ale po chwili przyszedł
-Camill?!Co tu robisz?!Chcesz mnie w dziecko wrobić?!-niewytrzymałam
wzięłam kurtkę i wyszłam.
Jak on mógł?!Nie powiedział mi nic,że miał dziewczynę!
I do tego,że z nią spodziewa się dziecka!
Czułam się oszukana...nagle usłyszałam klakson.
Obróciłam się i...ujrzałam Kamila.
Znowu!Kolejny raz mnie śledził!
-Czego?!-spytałam ze łzami
-Skrzywdził Cię?-chwycił mój podbródek
-Spierdalaj!Myślisz,że wrócę?!Nigdy!-chwycił za nadgarstki
i przyciągnął do siebie.Nic nie mogłam zrobić.
Był silny,za silny,ale on mnie puścił.
Po prostu puścił,wsiadł do samochodu i odjechał.
Czułam się dziwnie jak coś może się stać.
I tak było.Jedyne co pamiętam to to,że leżałam na ziemi i słyszałam
głos Kuby:
-Oliwia!Oliwia!Obudź się!-zamknęły mi się oczy

Mario:

Przypomniała sobie,że byliśmy razem.Szczyt chamstwa!
Dopiero co ja i Oli się pogodziliśmy,a ona wyskakuje z dzieckiem.
-Który to miesiąc?-spytałem
-Piąty...-odpowiedziała lekko speszona,ale zaraz...
PIĄTY!A jak dokładnie pamiętam siedem miesięcy temu się rozstaliśmy.
To nie może być moje dziecko!
-Wyjdź...to nie moje dziecko...
-Ja nie Twoje?!A kogo?!
-Mnie to nie obchodzi!-nagle zadzwonił telefon,był to Kuba.
Opowiedział co się stało.Pojechałem w stronę szpitala
z piskiem opon.Musiałem jak najszybciej tam się dostać.
Niedawno co była cała i zdrowa.A teraz?
Wypadek!To przez tą cholerną Camill!
Wbiegłem do szpitala i szybko pognałem w stronę Kuby.
-Co jej jest?
-Robią badania.Spokojnie Mario.Wszystko będzie dobrze.
Siedzieliśmy tam 1,5 godziny,aż lekarz wyszedł.
-Ktoś bliski jest?-zgłosiłem się,że ja.
-Proszę iść do pani Kubiak.Ona wszystko panu wyjaśni.
Zastanawiałem się co to może oznaczać,byłem kłębkiem nerwów.


Dwudziesty piąty


Oliwia:



Promienie słońca świeciły mi na twarz,więc się obudziłam.

Jak co dzień Mario nie było!

Zaczynam się martwić,co się z nim dzieje?!

Zeszłam na dół zrobić śniadanie,ale kogo tam zastałam?

MOJEGO NARZECZONEGO!

Szlak mnie trafia!

-Panie Goetze na spowiedzi był?

-Nie?A co misiu?-spytał,jak zawsze mówił do nie misiu,kocie...

-Boję się o Ciebie!Cały czas jak się budzę nie widzę Cię.

-Śniadanie samo się nie zrobi!

-Mam rączki i nóżki,kaleką nie jestem!

-A ja o Ciebie dbam i co zabronisz mi?!

No i znowu wyskoczył z tekstem,nie mogę mu się odgryźć.

-Będziesz coś chciał!

-A zobaczysz!

Resztę dnia się nie odzywaliśmy do siebie.

Czyżby ciche dni będą?



Mario:



No i co ciche dni będą?

Ja chcę o nią dbać,troszczyć się a ona co?!

-Oli...-zacząłem

-Co chcesz?

-Bo wiesz ja się za Tobą stęskniłem i..

-Hmmm...

-No bo ten no może jakiś film?

-Niech będzie.

Zaczęliśmy oglądać komedię romantyczną.

Oczywiście popcorn się skończył...nie ma komu iść!

-Oli,popcorn się skończył.

-To idź!

-No proszę...

-Nie,zamknij się i mnie pocałuj no!-zrobiłem to co kazała

No i co chwilę był bardziej zachłanny.

-Brakowało ci co?

-Niee...

-Jak nie?Sama kazałaś!

-No dobra...

Dwudziesty czwarty


Mario:



-Oliwia...czy zostaniesz moją żoną?-wyciągnąłem pierścionek

-Mario..TAK!-wziąłem ją na ręce i mocno przytuliłem

Nareszcie będę miał ją blisko siebie.Nikt mi jej

nie odbierze.

-Kocham Cię!-powiedziała

Pocałowałem ją,ale tą chwilę przerwał dzwonek do drzwi.

Po chwili byłem na dole,a przed drzwiami stali chłopacy.

-SIEEEEEEMA!

-Hej!

-Najlepszego Mario!Nie przeszkadzamy?

-Nie wcale..-wpuściłem ich

-Mar...

-Nie mówiłeś,że masz gościa.

-No,bo to nie jest gość znacie Oliwię.Od dzisiaj jest moją narzeczoną.



Oliwia:



-To ja pójdę do pokoju wy świętujcie.

-Oli...

-Pogadam z Wojtkiem, najlepiej będzie.

Udałam się na górę,przebrałam w piżamę i

położyłam na łóżku.

Włączyłam laptopa i od razu zadzwonił Wojtek.

-STOOOO LAAT!-zaśpiewał z Igła,Miśkiem i Moniką.

-Kochaniutka,co to za pierścionek?-spytał ciekawski Ignaczak

-A zaręczynowy!

-Ty ale na wesele nas zaprosisz?

-Oczywiście-usłyszałam jak chłopaki wychodzą

nareszcie!

-Kończę zmęczona jestem!

Do pokoju wszedł Mario,padnięty padł na łóżko.

-SPAĆ!!

-Branoc!

Od razu po zamknięciu oczu odpłynęłam w krainę Morfeusza. 

Dwudziesty trzeci


Oliwia:



Obudziłam się rano,sam...Mario nie było.

Zeszłam na dół nie zastałam go...

Zauważyłam kartkę,napisał że wyszedł i wróci po południu.

I mam się udać na zakupy kupić sobie kieckę?

Zaczynam się bać...

Postanowiłam nie zwlekać,zjeść śniadanie i podbijać

sklepy.

Zamknęłam drzwi i poszłam w stronę centrum handlowego.

Kupiłam czarną sukienkę i czarne szpilki.

Pomalowałam paznokcie i nalałam wody.

Siedziałam w wannie dobre trzy godzin.

Postanowiłam zrobić makijaż i się uczesać.



Mario:



Wybrałem już pierścionek.Udałem się jak najszyciej

do domu.Wstawiłem kurczaka.

Piekł się już 1,5 godziny,więc postanowiłem go

już wyciągnąć w tym czasie nakryłem do stołu

i cały czas się zastanawiałem co jej powiem.

Prawo,lewo i tak w kółko nareszcie Oliwia

zeszła raczyć na dół.

Była ubrana w czarną sukienkę,szpilki i włosy miała


-Wooow..

-Coś nie tak?-spytała

-Wyglądasz wspaniale!

-A dziękuję!-zasiedliśmy do stołu i zajadaliśmy się

kurczakiem.Po skończonym posiłku poszliśmy na taras.

-Oliwia,bo ja już od dawna chciałem to zrobić!

-Co chciałeś?-spytała

-Oliwia...czy...

Dwudziesty drugi


Oliwia:



Przywitałam się z chłopakami,ale jak zwykle

Heniek wtrąca swoje trzy grosze.

Postanowiłam już pójść z Mario do domu.

Od razu poszłam do kuchni i zauważyłam kartkę.

"Pojechaliśmy na wesele zapomniałam powiedzieć.

Przepraszam,wrócimy za cztery dni

Mama :*"

-Mario!-krzyknęłam

-Słucham kociaku?-zaśmiałam się

-Zobacz co Twoja mama napisała-po przeczytaniu

postanowiłam zrobić kolację.

Mario od razu zrobił się głodny i cały czas jęczał

Kiedy to ona będzie...

-Masz głodomorze-podałam mu talerz z jedzeniem

-A ja chcę co innego-przyciągnął mnie do siebie i usiadłam mu

na kolanach.

-Co masz zamiar zrobić?Głodny byłeś chyba nie?

-No tak,ale kolacja może poczekać...

"Uciekłam" mu i usiadłam obok.



Mario:



Jutro są moje i Oliwi urodziny,3 czerwca.

Postanowiłem zrobić to przy romantycznej kolacji.

Pierścionek...właśnie pierścionek muszę go kupić.

Zadzwoniłem do Marco i obgadaliśmy całą akcję.

-Marian,tylko nie popełnij największego błędu w swoim życiu.

-No co ty,już dawno miałem jej to powiedzieć.

-To powodzenia i widzimy się jutro.

-Pa!

Rozłączyłem się i od razu poszedłem zobaczyć co z Oli.

Siedziała na kanapie,oglądając telewizję.

-Co robimy?-spytałem

-Do kogo dzwoniłeś?-spytała

-Do Marco.

-Mario powiedz prawdę,zdradzasz mnie?!

-OSZALAŁAŚ?!JA CIEBIE KOCHAM!-poszła na górę do pokoju

Przebrałem się w piżamę i położyłem obok.

-Oli...ja Ciebie kocham najbardziej na świecie-nic się nie odezwała

tylko obróciła się i przytuliła do mnie.


Dwudziesty pierwszy


Oliwia:



Obudziłam się w pkoju,ale to nie był mój pokój.

To był pokój Mario.

Zeszłam na dół zobaczyć czy ktoś jest.

-Dzień Dobry-oznajmiłam

-A właśnie,mamo to jest moja dziewczyn a Oliwia-wyszczerzył się

-Cześć Oliwio.

-Dzień Dobry.

-Siadaj masz tu obiad,bo spałaś dobre 9 godzin w czasie jazdy i

4 w domu.

-Oooo...razem 13 numer braciszka-pomyślałam

Zjadłam ze smakiem obiad i poszłam pod prysznic i założyć

świeże ubranie.

-Oliś,misiu idziemy na spacer?

-Oczywiście...

Udaliśmy się...na SIP?!

-Mario...

-Taaaak?

-Czemu tutaj przyszliśmy?





Mario:



Chciałem ją przedstawić chłopakom.

-Eeee...jak to powiedzieć...lepiej chodź.

Poszliśmy na stadion.

-No dobra chłopaki to jest Oliwia.

-Czeeeeść-pomachali

-Dzień Dobry,Oliwio pamiętasz mnie...-przystawiał się do niej Heniek

Oliwia strzeliła mu z liścia.Kolejny raz się broniła,że

chłopakom,aż szczęki opadły.
-Ty...-nie dokończył,bo przerwała mu
-Masz kolejny zamiar do mnie tak powiedzieć jak wtedy?!
-I tak będziesz tego żałowała...
-Żałuję,że Ciebie zauważyłam...-nagle u chłopaków
rozległo się znane "uuuu"

Dwudziesty


Oliwia:


Spakowałam się,ale musiałam oznajmić trenerowi,że
wyjeżdżam,więc pobiegłam na halę.
Zauważyłam jak siedzi na trybunach.
-Dzień Dobry-uśmiechnęłam się
-Dobry,dobry Oliwio-odwzajemnił gest
-Muszę panu coś powiedzieć...
-Posłucham.
-Bo ja wyjeżdżam do Dortmundu.
-Miałem Tobie właśnie powiedzieć...zdobyliśmy MISTRZOSTWO WŁOCH
i więcej niczego nami nie brakuje.
Więc chciałem Ci już wczoraj powiedzieć,że dziękuję za współpracę.
-TO PO TO BYŁO!ZDOBYŁAM WAM Z DZIEWCZYNAMI MISTRZOSTWO,
A PAN TAK MI DZIĘKUJE?!TO JEST KURWA SZCZYT CHAMSTWA!
NIGDY,PRZE NIGDY TUTAJ NIE POSTAWIĘ NOGI NA TEJ HALI!-uderzyłam go w
twarz i odeszłam do domu Mario.
Jedyny mnie w tej chwili wspierał.


Mario:


Spakowany czekałem na Oliwię.Chwilę później przyszła
trzaskając głośno drzwiami.
-Ej,ej co się stało?
-Zdobyłam im Mistrzostwo i dziękuje mi za
współprace.
-Trener?!
-A kto inny?!Zdobędziesz,dasz i podziękuje Tobie...
-Nie przejmuj się.Będziesz grała gdzie indziej.
Lepszy klub znajdziesz.
-Dziękuję.
Walizki spakowaliśmy do bagażnika i odjechaliśmy w
stronę mojego rodzinnego domu.
Po 8 godzinach jazdy,nareszcie dotarliśmy na miejsce.
-Oli...jesteśmy...
-Jeszcze chwilę-wziąłem ją na ręce i zaniosłem na
górę do pokoju.
Tak słodko i niewinnie wyglądała...

Dziewietnasty


Oliwia:



Obudziłam się wtulona w umięśniony tors Mario.Ubrałam jego bluzę przeszłam ną dół zrobić śniadanie dla nas.NAS jak to pięknie brzmi.Postanowiłam usmażyć naleśniki.Nim się obejrzałam Mario schodził że schodów.
-Dzień dobry-pocałował mnie
-No dobry,dobry.
-Oliwia bo mam takie pytanie...-zauważyłam ze  jest trochę speszony
-Co jest?
-Zamieszkają ze mną w Dortmundzie-po mojej twarzy nie dało się nie zauważyć zdziwienia
-No nie wiem...
-Obiecuje będziesz jeździć tu ną mecze,odwiedzać koleżanki tylko zgodził się...
-Mario...jak taka kusząca decyzja to nie odmówie.
Przytulił mnie z całej siły,Felix nas zauważył i się śmiał.

Po chwili kiedy Goetze mnie postawił jedliśmy śniadanie.



Mario:



Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Oliwia jest ze mną i do tego przeprowadza się do Dortmundu.

Czego chcieć więcej...?Zastanawiałem się czy jej się nie oświadczyć?

Zamierzałem to juz od dawna zrobić.
-Tylko jest jeszcze jedną rzecz...
-Jaka?-spytała
-Dzisiaj jedziemy.
-Co?!
-Do domu pakować się.
-Lecę-wybiegła z domu
Poinformowałem mamę że przyjeżdżam ale że z dziewczyną.

Na ta wiadomość zareagowała z wielką radością że kogoś mam.

Ja nie zwlekałem i się czym predzej spakowalem.


Osiemnasty


Mario:



Goniłem ją,a ona tylko coraz szybciej uciekała.

-Oliś co ty kombinujesz?

Widziałem jak weszła do domu,postanowiłem

zrobić to samo.

Siedziała na kanapie smutna.Usiadłem obok

-No Oli co jest?-przytuliłem się do niej

-Nic...-całowałem ją po szyi

-Powiesz mi czy nie?

-Nie...

-Proszę.Nie powiem nikomu.

-Wiesz jak to jest być porzuconą córką,bo nie jest taka idealna jak brat?

-Nie,ale próbuje sobie to wyobrazić.

-Wiesz jak to po latach spotkać rodziców,którzy Cię zostawili-powiedziała

ze łazami w oczach.Przytuliłem ją.

-Ze mną nic Tobie nie grozi-pocałowałem ją



Oliwia:



Widziałam swoich rodziców spacerujących,cieszących się,że nie mają

córki,która nie jest taka sama jak jej brat.

-Ze mną Tobie nic nie grozi-pocałował mnie

Oddawałam pocałunek,czują,że to właśnie ten

mężczyzna na którego tak czekałam.

Z każdą chwilą stawał się coraz bardziej czuły.

Znowu ten sam moment,oboje tamtego

dnia byliśmy szczęśliwi.

Czy nie popełnię znowu tego samego błędu

co kiedyś?

-Przepraszam...-powiedziałam przerywając tą chwilę

-Co się dzieje?-spytał przerażony

-Boję się,że znowu Ciebie stracę.

-Tego to ja już dopilnuję-znów mnie pocałował

Zaniósł mnie delikatnie po schodach na górę.

Położył na łóżku i znów...ten sam moment,którego

nigdy w swoim życiu nie żałowałam...

Siedemnasty


Oliwia:



Pocałował mnie.Nareszcie jesteśmy razem,te trudne chwile

człowiek już nie zniesie.

-To więc co robimy?-spytał

-A co proponujesz?-oznajmiłam

-Romantyczny film...

-Spacer?

-Spacer.

No i udaliśmy się,spacerując po łące.Zachód słońca.

Tak romantycznie.Postanowiłem się poopalać.

-Księżniczko...to dla Ciebie-otworzyłam oczy a tam bukiet kwiatów.

-O jakie ładne.

-Coś się należy-spojrzał na mnie-no poprzecinałem sobie ręce jak

zrywałem,jeszcze pokrzywą się poparzyłem,łapki mnie

bolą cholernie,a ty nic tylko "jakie ładne".

-Skończyłeś?-spytałam

-Tak,a dostanę coś?-dałam mu buziaka w policzek

-No nie taki...-pocałował mnie namiętnie

Spoglądaliśmy sobie w oczy,a on tylko się uśmiechał.



Mario:


-Ale ty masz piękne oczy...-stwierdziłem
-A ty zabójczy uśmiech!-przytaknęła
-Po tatusiu!-wyszczerzyłem się



 -CZEŚĆ MARIAN!-krzyknął Fabian-CZEŚĆ SZWAGIERKO!
JAK ZDROWIE TWOJEJ NARZECZONEJ?
-Tobie do reszty odbiło?Ja jestem jego dziewczyną.
-To jeszcze tego nie zrobiłeś?-spytał z wyrzutami
-No jeszcze nic nie zrobił!-oznajmiła Oliwia
-Fabian,wypad!-poszedł,nareszcie
Oliwia tylko wstała i poszła w stronę domu.
Chyba się obraziła.Postanowiłem ją dogonić,
a on ona złość mi uciekała.

Szesnasty



Oliwia:








Nie mogę zmarnować szansy.Powiem mu całą prawdę,


co czuję.


Wybiegłam na zewnątrz,nie było śladu po nim.Kolejny raz...
Kolejny raz go straciłam!
-Tu jesteś...-usłyszałam męski głos,był to nikt inny jak...
-K-K-Kamil...co tutaj robisz?
-Po Ciebie przyszedłem,daj mi szansę!
-NIE,NIGDY NIE ROZUMIESZ,ŻE KOCHAM KOGOŚ INNEGO?!
NIE MA NAS!JESTEŚ TY I JESTEM JA!
NIE DAM CI SZANSY!
-Pożałujesz...-wyciągnął z kieszeni scyzoryk
-Zostaw ją!-krzyczał Felix
-Gówniarzu odejdź!-pogroził mu scyzorykiem
-ZOSTAW GO!KOLEJNY RAZ CHCESZ ZRUJNOWAĆ MI ŻYCIE!
-To wróć do mnie!
-NIGDY!
Zbliżał się do mnie,był coraz bliżej,coraz bardziej...
chciałam uciec,ale by mnie dogonił.
Nie zostało mi nic innego...tylko się poddać...


Mario:


Myślałem o tym wszystkim,kolejny raz się poddaję.
Człowieku zawalcz o nią.
Nagle zauważyłem,że jakiś mężczyzna grozi Oliwi i...
FELIXOWI!
Zabiję go!
-Niech pan się zatrzyma!ZATRZYMAJ SIĘ!-uczynił to co mu kazałem
Skradłem się od tyłu.
-I co wrócisz do mnie?
-NIGDY!
Zbliżał się do niej coraz bardziej.Uderzyłem go.
Upadł,Oliwia zaczęła płakać i przytulała Felixa z całej siły.
Podszedłem do niej.
-Oliwia,już nic Wam nie grozi.
-Dziękuję-przytuliła się
Feli jak zwykle do kolegi.Postanowiłem odwieźć Oliwię.
-Mario...ja się zastanawiałam już bardzo długo nad tym.
Ja Ciebie kocham...tyle dla mnie zrobiłeś,uratowałeś dwa razy.
Mam za co dziękować Bogu,że tu jesteś.
-Ja Ciebie też...
Pocałowałem ją.Wreszcie po tylu rozłąkach,nareszcie jesteśmy razem.




Piętnasty



Oliwia:




Źle się poczułam.Wszyscy od razu zaczęli panikować.
Najbardziej to Wojtek z Igłą.
-Człowiek źle się poczuł,a wy panikujecie.
-Co mamy robić?-spytali równocześnie
-Wojtek za Angelę,Igła za Iwonkę,a Misiek za Monikę i się
jej oświadczyć masz braciszku!-powiedziałam
-To my jedziemy!
Zostałam znowu sama z nim...
-Oliwia,może spróbujemy jeszcze raz?-spytał
-Za wcześnie...
-Oli...spróbujmy...-nalegał
-Mogę to przemyśleć?-spytałam
-Trzeci raz nie pozwolę Ciebie stracić!Ja Ciebie kocham
nie zapytałem czy chcesz ze mną pojechała!
-Mario,ale...nie miałeś wyboru,musiałeś pojechać...
-Wszystko na marne...cześć!-odszedł
Znowu?!Znowu?!Oliwia nie popełniaj tego samego błędu...





Mario:





Kolejny raz...
Teraz to miarka się przebrała.Kolejny raz
odrzuciła moje uczucia.Nie zniosę tego...
Wyjeżdżam zrywam kontakt niech się do mnie nie odzywa.
Najlepiej będzie jak zapomnę o niej,o tym co się wydarzyło.
-Felix chodź wracamy.
-No ale...miałem poznać siatkarki.
-Wracamy...
-Zostaję!
-Wracasz!
-Kolejny raz się poddajesz!Kolejny raz nie walczysz o nią!
Chłopie,to nie ten sam Mario Goetze co kiedyś!
Zawalcz!
-Feli,do samochodu i jedziemy!
-ZOSTAJĘ!
Poszedłem do samochodu i pojechałem na lotnisko.

Czternasty


Oliwia:



6 godzin później Wojtek był już na miejscu.

Opowiedziałam mu wszystko.

-Oliwia,ale on nie miał wyboru!-bronił go

-Wojtek,ale ja go kochałam te trzy miesiące bez niego były inne...

Cały czas siedział mi w głowie.Nie mogłam się go pozbyć.

-Teraz też nie możesz...

-Dziękuję,że tu jesteś...Wiesz co dam radę...

-No i zuch dziewczyna!



2 miesiące później



Dzisiaj jest ten dzień...Dzień w którym zdobędziemy

MISTRZOSTWO WŁOCH.

Wojtek,Igła,cała Sovia i Jastrzębie przyjechało mnie wesprzeć.

Jak zwykle gwizdek.Podanie,odbicie,atak!

AS!!!!Znowu,gwizdek,odbicie blok i znowu AS!

WYGRAŁYŚMY!MISTRZOSTWO!!!!

-Wojti!!Igła!!Michał!!-biegłam w ich stronę

-Dziewczyno tu się należy MVP!-stwierdził Ignaczak

-Bez was by się to nie udało!

-Misiak!-stwierdził Wojtek

-To ja!-zaczęliśmy się śmiać

-Oliwcia my idziemy,a ty pogadaj tu sobie z nim!



Mario:



Musiałem pojechać z Felixem na Mistrzostwo Włoch.

Nie dałby mi spokoju,ale miałem szansę pogadać z Oliwią.

-Oli!

-Feli,stęskniłam się.

-Rozwaliłaś ich!

-Dzięki.

-Hej-pomachałem

-Cześć-lekko się uśmiechnęła-Feli idź do Wojtka na chwile

później poznam Cię z dziewczynami ok?

-Okey!

-Oliwia,ja przepraszam...

-Nie tłumacz się.Wybaczam Ci,ale moje zaufanie będziesz musiał jakoś

zdobyć.

-Dziękuję.

-Przepraszam!-pobiegła w stronę łazienki,przeraziłem się trochę nie wiedziałem

co się z nią działo.

Trzynasty


Oliwia:





Zadzwonił do mnie do mnie mój Misiek <3

-Oliwia!Nie obraź się...

-Coś się stało?

-Wyjeżdżam do Dortmundu.

-ŻE CO?! DO CHOLERY!ROZKOCHAŁEŚ,ZOSTAWIŁEŚ I O MNIE ZAPOMNISZ?!

BYŁAM TYLKO NA JEDNĄ NOC?!

-Oliś to nie tak!

-A KURWA JAK?!

-Oliwia...będę Cię odwiedzać!

-Wiesz,co...wyjeżdżaj jak najdalej ode mnie!

ZAPOMNIJ O MNIE A JA O TOBIE!

-Oli...

Rozłączyłam się.Pobiegłam na górę,ale wcześniej zamknęłam wszystkie drzwi na klucz.

Nie zostało mi nic tylko zadzwonić do Wojtka...

-Włodi...-powiedziałam przez łzy

-Oli słoneczko co się stało?

-Przyjedź do mnie,potrzebuje się do kogoś przytulić.

-A co z Mario?

-Przyjedź!





Mario:





Musiałem wrócić,nic innego mi nie zostało...

Gdy wsiadałem cały czas o niej myślałem,co się z nią

dzieje czy nie zrobiła sobie krzywdy.

Jakim jestem durniem...

-Mario!Jesteśmy na miejscu-szturchnął mnie Felix,wiedziałem,że

jest smutny

-Co jest?

-Przepaściłeś szanse.Ona Ciebie kochała.

-Młody.

-Weź ty się kurwa ode mnie odpierdol.

-Felix...

-Nie dziwię się,że tak zareagowała.

Drogę do domu spędziliśmy w ciszy.

Śniadanie,obiad,kolacja...niezręczna cisza.

Felix nie chce mnie znać Oli tak samo...

Jestem idiotą...

Dwunasty


Oliwia:





Obudziłam się wtulona w Mario...ten jego umięśniony tors.

Możecie pozazdrościć.Wyśliznęłam się z łóżka nie budząc go.

Nałożyłam jego spodenki i koszulkę z BVB.

Zeszłam na dół zrobić śniadanie dla mnie i Marianka.

Gdy skończyłam,ktoś wtulił się we mnie od tyłu.

-Cześć kochanie-ucałował mnie czule w szyje

-Dzień Dobry...-odróciłam się

-Mmmm.Jak pięknie wyglądasz-oznajmił-muszę zrobić zdjęcie

-Nieeee....

-Proszę...-zrobił minę słodkiego pieska

-Dobrze

-Dziuuubek.

Zrobił zdjęcie i podpisał:"Mój najukochańszy skarb"

-Ha,jesteś zajebista masz 5.000like!-krzyknął-Ej...więcej ode mnie..-posmutniał

-Proszę...i jeść,bo trening masz.

-Zajmiesz się Feilm?

-Tak.

-Chodź tu-pocałował mnie

Chwilę później był już gotowy i pojechał na trening,a 5 minut później do domu wparował

Fabian z Felixem.

Ogarnij ich...



Mario:



Udałem się na trening.Zajął nam 3 godziny.

Poszedłem się przebrać i ruszyłem w stronę samochodu,ale wcześniej zadzwonił do mnie telefon.

Był to pan Klopp.

-Cześć Mario!

-Dzień Dobry!Coś się stało?

-Wracasz do Dortmundu!

-Wspaniale!

-Samolot masz dzisiaj o 18 nie spóźnij się!

-Dobrze!

Pojechałem do domu,szybko oznajmiłem Felixowi o wyjeździe,

ale Oliwia o niczym nie wie.

Jak ona na to zareaguje?